Na przygotowanie walentynkowego obiadu miałam jakieś 30 min., bo o tyle udało mi się opóźnić powrót ukochanego do domu. Na talerzach królowała moja druga miłość, czyli makaron :) Tym razem w kształcie serc (dałam się ponieść w te walentynki ;)) z dodatkiem cukinii, suszonych pomidorów, mięska (dla Adama to składnik nr 1) oraz kremowego serka mascarpone. Niebo dla podniebienia ;)