Ciężko uwierzyć, ze to już miesiąc minął od naszego powrotu. Doszliśmy już do siebie, nabraliśmy ponownych chęci do życia i wyznaczyliśmy nowe cele, choć początek nie był łatwy.
O burgerowni funkcjonującej pod nazwą Heart Attack Grill w Las Vegas przeczytałam jakiś rok temu z TEGO bloga. Wtedy jeszcze nie byłam pewna, czy w ogóle LV odwiedzimy, ale zapisałam miejsce na swojej amerykańskiej "wish liście" i to małe marzenie właśnie udało się zrealizować.
To jedna z najfajniejszych dla mnie atrakcji, bo mój mąż dostał, brzydko mówiąc - wpierdol od innej kobiety :D