28 czerwca 2015

Las Vegas: zawał serca po burgerze :)

O burgerowni funkcjonującej pod nazwą Heart Attack Grill w Las Vegas przeczytałam jakiś rok temu z TEGO bloga. Wtedy jeszcze nie byłam pewna, czy w ogóle LV odwiedzimy, ale zapisałam miejsce na swojej amerykańskiej "wish liście" i to małe marzenie właśnie udało się zrealizować.

To jedna z najfajniejszych dla mnie atrakcji, bo mój mąż dostał, brzydko mówiąc - wpierdol od innej kobiety :D


23 czerwca 2015

Route 66

Good bye Los Angeles! Następnym punktem naszej wyprawy jest Wielki Kanion, do którego prowadzi nas (niestety, tylko przez chwilę) wyjątkowa, historyczna droga 66.



20 czerwca 2015

18 czerwca 2015

Droga nr 1 z San Francisco do Los Angeles

Cały dzień w samochodzie? Na początku byłam przeciwna pomysłowi wynajmowania samochodu już w SFO i samodzielnej podróży. Przecież wygodniej byłoby nam dolecieć do LA. Poza tym zaoszczędzilibyśmy sporo czasu. Podróż samochodem zajmuje średnio około 8 h. Szybko jednak zmieniłam zdanie, gdy...





... Adam pokazał mi zdjęcia tej drogi na Google Earth. Cała podróż zajęła nam 11 godzin, bo co chwilę się zatrzymywaliśmy, żeby podziwiać widoki i robić fotki. Czasami było naprawdę wybojowo :D Ale to najpiękniejsza droga, jaką przyszło nam kiedykolwiek jechać, totalnie!!!  <3 <3 <3















Achtung: to miejsce to "noclegownia" olbrzymich fok :)







15 czerwca 2015

San Francisco: Union Square i Cheesecake factory

Nasza podróż została spowita mgłą ;) Po tłocznym, dusznym i gorącym Nowym Jorku, po przesiadce w Detroit, wylądowaliśmy w chlodnym, wietrznym, stosunkowo małym i spokojnym SFO :D
Zwiedzanie zaczęliśmy od Union Square i okolicznych, turystycznych uliczek.


14 czerwca 2015

Święta na Little Italy

W samym środku Nowego Jorku, a dokładniej w Little Italy czas się zatrzymuje. Dzielnica, w której mnóstwo włoskich knajpek, makaronu, pysznego wina i ten  jeden sklep - doprowadził nas do płaczu ... ze śmiechu oczywiście ;)




13 czerwca 2015

Moma i harbor lights cruise

Nasz ostatni dzien w Nowym Jorku spędziliśmy na praniu i pakowaniu :D W nowojorskim wydaniu są to przyjemniejsze obowiązki - nie wiadomo czemu ;) A tak poważnie to skusiliśmy się na odwiedziny Museum of Modern Art i na rejs statkiem wokół Manhattanu przy zachodzie słońca <3